Silny mróz, wczesny poranek i przypadkowe zatrzymanie na stacji benzynowej – tak rozpoczęła się historia, która mogła zakończyć się tragicznie. Dzięki czujności i szybkiej reakcji strażaka z Łasku, 17 stycznia w miejscowości Popów na Śląsku udało się uratować życie starszej kobiety, która spędziła noc w lesie i była poszukiwana przez policję.
Około godziny 6 rano młodszy ogniomistrz Piotr Błachowicz jechał z województwa śląskiego do pracy w Komendzie Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Łasku. Zatrzymał się na jednej ze stacji benzynowych w Popowie. Jego uwagę zwróciła samotna postać poruszająca się w pobliskim lesie – była to starsza kobieta, ubrana nieadekwatnie do panujących warunków atmosferycznych. Tego ranka temperatura spadła do minus 7 stopni Celsjusza.
Strażak bez wahania podszedł do seniorki, by sprawdzić, czy nie potrzebuje pomocy.
Seniorka była w stanie podać jedynie swoje imię, nie potrafiła natomiast powiedzieć nazwiska. W rozmowie przekazała, że zmierza do lekarza. W chwili interwencji panował silny mróz - temperatura wynosiła około minus 7 stopni Celsjusza.
Strażak zabrał wyraźnie wychłodzoną seniorkę do swojego samochodu, by się ogrzała i zdecydował się zawieźć do wskazanej przez nią miejscowości. Podczas jazdy natrafił na patrol policji. Jak się okazało, funkcjonariusze od poprzedniego dnia prowadzili poszukiwania seniorki, po tym jak jej zaginięcie zgłosiła rodzina. Wszystko wskazuje więc na to, że kobieta spędziła całą noc w lesie.
Młodszy ogniomistrz Piotr Błachowicz, choć spóźnił się do pracy, to wykazał się właściwą postawą, reagując w sytuacji zagrożenia i ratując życie starszej kobiety.